wtorek, 19 kwietnia 2011

III Regionalny Konkurs Pracy Psów Tropowców

- 10.04.2011 w Biłgoraju

Huba - dyplom I stopnia, 92 punkty, lokata 3/18

Beza - dyplom I stopnia, 92 punkty, lokata 4/18

Kilka fotek w galerii 2011/kwiecień :)

sobota, 06 września 2008

Podkarpacki Konkurs Pracy Posokowców i Tropowców - Zagórz 31.08. 2008r

W ostatnim dniu sierpnia uczestniczyłam w moim pierwszym konkursie tropowców, impreza odbyła się przy wspaniałej pogodzie i w przemiłej atmosferze, przy okazji X Rykowiska Galicyjskiego.

Konkurs składał sie z 2 konkurencji - odłożenia i ścieżki tropowej, zarówno pierwszą jak i drugą próbę zaliczyłam bez większych problemów......chociaż mój pan powiedział że mogłam się bardziej postarać.........

W końcowej punktacji zajęłam IV miejsce zdobywając Dyplom II stopnia.

A to krótka fotorelacja ......

.

.

.

.

.

.... ech stojąc tak na swoim IV miejscu ....przyznałam panu racje ..mogłam się bardziej postarać.....tak byłoby o wiele ładniej.......

.

 

środa, 11 czerwca 2008

IV Podkarpacki Konkurs Psów Dzikarzy - 7. 06. 2008 Trześń

Po raz kolejny wzięłam udział w konkursie psów dzikarzy i musze się pochwalić, że odniosłam tam nie mały sukces - zdobyłam dyplom I stopnia, a w ostatecznej punktacji wywalczyłam 3 miejsce. Cała impreza odbyła się w przemiłej atmosferze, przy pięknej pogodzie, a ja jestem bardzo zadowolona ze swojego wyspępu.

A oto kilka foteczek z tej uroczystości....

.

.

.

.

.

a  oto moje trofeum..... muszę przyznać wygląda imponująco.....

.

 

piątek, 07 września 2007

Konkurs - okiem psa

12 maja 2007roku w Trześni k / Kolbuszowej miał miejsce III Podkarpacki Konkurs Psów Dzikarzy - w którym wziełam udział.

 

A było tak:

Rano o godzinie 8 -ej. w miłej atmosferze i przy pięknej pogodzie wszystko zaczęło się uroczystym powitaniem uczestnikow i gości, potem rejestracja i losowanie numerów startowych.

Startowałam ze swoim panem, a pani nam gorąco kibicowała, wylosowaliśmy 11 numerek.

Pierwsza konkurencja POSŁUSZEŃSTWO - zaliczyłam je z max. ilością punktów - a to czego obawiałam się najbardziej czyli strzały minęły bezproblemowo " nie taki diabeł straszny" - byłam tak skupiona na tym co mówi i robi mój pan, że nawet nie zwrociłam na nie uwagi.

Następnie kolejna konkurencja PRACA W DZICZEJ ZAGRODZIE.

Weszliśmy do zagrody, pięknie zameldowali sędziemu, dostałam polecenie odszukania dzikow i zabrałam się do pracy....... szybko obiegłam całą zagrodę i zobaczyłam pierwszego dzika - siedział dobrze schowany pod wielkim konarem drzewa, oszczekałam go jak należy i nie tracąc czasu pobiegłam szukać następnych.

Dwa kolejne dziki loszkę i odyńca odnalazłam na wielkim bagnie, oj tym to dałam w kość. Przegoniłam je z kryjówki i pilnowałam żeby znowu się gdzieś nie ukryły. Nawet nie zauważyłam, gdy przewidziany dla mnie czas pracy w zagrodzie dobiegł konca, zostałam odwołana przez pana. Sedziowie cały czas uważnie przyglądali się jak pracuje, potem pan dostał karty oceny i mogliśmy chwilę odpocząć przed ostatnim zadaniem jakie nas czekało - ŚCIEŻKI TROPOWE.

Kiedy przyszła nasza kolej pojechałiśmy do oddalonego o 3 kilometry lasu, znowu zameldowaliśmy się sędziom, pan poszedł obejrzeć miejsce zestrzału, aja grzecznie czekałam na swoją kolej - potem pokazałam co potrafię.

Pan założył mi obroże tropową, otok, dokładnie wszystko obwąchałam i poprowadziłam przez ścieżkę. Nie było to łatwe zadanie, droga wiodła przez koszmarne chaszcze, pełne kłującychjerzyn, które wczepiały mi się w futro, kłuły w łapy ale nie miałam wyboru bo natym polega praca psa tropowca - ma odszukać ranne zwierze, a ono chodzi jak chce.

 Pokonałam jednak wszystkie trudności i doprowadziłam sędziego do ukrytego na końcu ścieżki dzika. Zadanie wykonane - mogliśmy wracać do bazy.

Teraz przyszedł czas na podliczenie i ogłoszenie wyników.

Konkurs zakończyłam zdobywając Dyplom Dzikarza III stopnia, nie jest to szczyt moich możliwości, ale jak mówi przysłowie "pierwsze koty za płoty" bo jestem przekonana, że to nie jedyny konkurs w jakim brałam udział, teraz wiem już dokładnie jak to wszystko wygląda i następnym razem napewno będzie lepiej.

A oto krótka fotorelacja z całej tej imprezy.

.
.
.
 więcej zdjęć w galerii 2007...
zapraszamy

piątek, 03 sierpnia 2007
 

Moja przygoda z dzikami, która rozpoczęła się nie tak dawno, będzie mieć swój dalszy ciąg.

Ostatnio podsłuchałam rozmowę pani z Dominiką - była mowa o majowych warsztatach i konkursach dzikarzy i tropowców. Nigdy nie byłam na konkursie ale tak mniej więcej wiem o co chodzi. Sędziowie będą oceniać moje umiejętności szukania i zaganiania dzików w zagrodzie i to jak potrafię iść po farbie, czyli śladach rannych zwierząt.

To akurat bardzo lubię i oddaję się tym ćwiczeniom z wielką pasją - więc mam nadzieję, że dam sobie radę z tymi zadaniami.... ale jest coś co spędza mi sen z powiek. Otóż zanim dopuszczą mnie do zawodów, muszę przejść konkurencję tzw. odłożenie.

Wiem, że powinnam zostać sama w jednym miejscu w pozycji siad lub waruj, której nie powinnam zmienić, a potem padają dwa strzały, co robi masę huku, a tego nie bardzo lubię i czułabym się o wiele pewniej gdyby pan lub pani mogli zostać ze mną.

Do maja daleko a ja intensywnie ćwiczę, pan rozkłada mi tropowe ścieżki, a potem razem szukamy ukrytego zwierza. Co tu dużo gadać, naprawdę to ja szukam, bo nie ukrywając, węch mam o niebo lepszy niż mój pan.

 Ćwiczę się też w odłożeniu i muszę przyznać, że idzie mi coraz lepiej. Pogoń za dzikami w zagrodzie to dla mnie sama radość i gdyby tylko ta łapa, którą ostatnio skręciłam tak bardzo mi nie dokuczała to pokazałabym co naprawdę potrafię. Ale pani leczy moją nogę intensywnie i coraz mniej mi dokucza.

cdn...